[ Pobierz całość w formacie PDF ]

dopuszczać do siebie takich myśli.
- Przepraszam, Amy, że tak długo to trwało - powiedział Marco,
odkładając słuchawkę. - Odkąd Lucy poszła na urlop, nie mamy
chwili spokoju. Do tego przez ten śnieg ciągle ktoś łamie sobie nogę
albo doznaje innych obrażeń.
- Nie udało się znalezć zastępstwa? - zapytała, Amy, która
orientowała się, że w noc sylwestrową: lekarze mają zwykle
szczególnie dużo roboty.
- Nie. Ale Kate robi, co może. - Marco opadł na kanapę i
przymknął oczy. - Ma wprawdzie jednego chętnego, ale ten może
zacząć dopiero za miesiąc. A na razie musimy sobie radzić własnymi
76
RS
siłami. A właśnie! - Marco nagle się wyprostował i otworzył oczy. -
Nie zdążyłem cię zapytać, jak sobie poradziłaś z moimi pacjentami.
- Chyba nie najgorzej. Oprócz zwykłych katarów i przeziębień
trafił mi się ciekawy przypadek półpaśca na oku.
- Naprawdę? - zainteresował się Marco. - U kogo?
- U niejakiej pani Duncan.
- U Pauli? Paula jest pisarką. Zdaje się, że pisze powieści
kryminalne. Mieszka samotnie, w tym białym domu na brzegu zatoki.
Jesteś pewna, że to półpasiec?
Zdziwiona, że Marco wie tak wiele o swoich pacjentach, Amy
skinęła głową.
- Tak. Ma wszystkie objawy.
- Skierowałaś ją do szpitala?
- Oczywiście.
- Biedna Paula. %7łe też musiało jej się to zdarzyć akurat przed
Nowym Rokiem! Przepisałaś jej doustny antybiotyk?
- Jeśli nie masz do mnie zaufania, to po co kazałeś mi
przyjmować pacjentów? - żachnęła się Amy.
- Przepraszam. - Marco uśmiechnął się nieznacznie, chyba po raz
pierwszy tego dnia. - Nie umiem dzielić się odpowiedzialnością.
Zwłaszcza z własną żoną. - Przez chwilę studiował jej twarz.
Wyglądał przy tym tak pociągająco, że Amy lekko się zaczerwieniła.
- Nic się nie stało - odrzekła, czując jego wzrok.
- A co zamierzasz robić w najbliższym czasie? Wrócisz do
Afryki, czy może wyślą cię gdzie indziej?
- Jeszcze nie wiem. Proponowali mi wyjazd do Pakistanu.
77
RS
- Ale się nie zgodziłaś?
- Jeszcze nie - odparła, zastanawiając się, do czego Marco
zmierza. - Chciałam najpierw uporządkować swoje sprawy.
- A więc jesteś chwilowo bez pracy - powiedział z namysłem. -
A jak wiadomo, bez pracy nie umiesz żyć - dodał z lekko skrywaną
ironiÄ….
- Ale w każdej chwili mogę ją podjąć. Jeśli będzie trzeba, pojadę
tam, gdzie zechcą mnie wysłać.
- Doprawdy? W takim razie coÅ› ci zaproponujÄ™. Przyjmij na
miesiąc pracę w Penhally. Jak zapewne zauważyłaś, rozpaczliwie
potrzebujemy dodatkowego lekarza.
Amy szeroko otworzyła oczy.
- To wykluczone - odrzekła.
- Dlaczego? Sama przed chwilą powiedziałaś, że pojedziesz
wszędzie, gdzie będziesz potrzebna. A Nick, Dragan i ja właśnie
bardzo potrzebujemy pomocy.
- O nie.
- Wciąż powtarzasz, że nie możesz żyć bez pracy. A tymczasem
nasza przychodnia pilnie potrzebuje lekarza. Takiego jak ty,
doświadczonego, który akurat dysponuje czasem.
- Chyba nie chcesz pracować ze swoją byłą żoną?
- Z formalnego punktu widzenia jesteśmy nadal mężem i żoną -
zawrócił jej uwagę. - Zresztą nie widzę problemu. Skoro mnie nie
kochasz, a więc uczucia nie wchodzą w grę, wspólna praca nie
powinna stanowić przeszkody. Moim zdaniem to dla nas wszystkich
najlepsze rozwiÄ…zanie.
78
RS
O nie, tylko nie to, z rozpaczą pomyślała Amy. Czuła się złapana
w pułapkę, którą sama na siebie zastawiła.
- Nie, nie ma mowy. Nie możemy razem pracować.
- Dlaczego?
Ponieważ nie potrafiłaby stale ukrywać swoich prawdziwych
uczuć.
- Daj spokój, Marco. Nie rób mi tego.
- Czego mam ci nie robić? Czy mówię od rzeczy? Sprawa jest
prosta, potrzebujesz pracy, a my potrzebujemy lekarza, a ponieważ nie
jesteś ze mną uczuciowo związana, możemy pracować obok siebie jak
dobrzy przyjaciele. A po miesiącu dam ci zgodę na rozwód, którego
tak bardzo pragniesz.
Czyli miałaby przez miesiąc znosić tortury po to, by uzyskać to,
czego tak naprawdÄ™ wcale nie chce?
- To byłoby... zbyt krępujące. Dziwię się, jak podobna myśl w
ogóle przyszła ci do głowy.
- Dlaczego miałabyś się czuć skrępowana, skoro nic do mnie nie
czujesz? Chyba że nie powiedziałaś mi prawdy i nie jestem ci całkiem
obojętny.
Amy czuła się jak przestępca na ławie oskarżonych, którego
niby to łagodny prokurator poddaje bezlitosnemu przesłuchaniu.
- Nie to chciałam, to znaczy... - bąkała nieporadnie. - Prawda jest
taka, że nic do ciebie nie czuję. Uznałam, że będzie uczciwiej
powiedzieć ci prawdę.
- Jesteś tego pewna? Bo w twoich tłumaczeniach coś się nie
zgadza - upierał się Marco.
79
RS
- Czego ty ode mnie chcesz? Nie mogę zostać w Penhally i już.
- Nie rozumiem. Poprzednio mówiłaś, że nigdy mnie nie
kochałaś, a związek ze mną był oparty wyłącznie na seksie. Nie
rozumiem, dlaczego przelotny romans miałby komukolwiek
przeszkadzać w przyjęciu sensownej, czysto zawodowej propozycji.
Ty potrzebujesz zajęcia, a ja ci je proponuję. Skoro uczucie nie
wchodzÄ… w grÄ™, gdzie tu problem?
Problem w tym, że jej uczucia wchodzą w grę, i to bardzo. Do
tego jednak nie mogła się przyznać.
Bogiem a prawdą, nie ma dobrego wyjścia. Gdyby odrzuciła
jego propozycję, byłoby to równoznaczne z przyznaniem się, że nadal
go kocha. Amy zaczęła rozpaczliwie szukać jakiegoś przekonującego
argumentu.
- Przyjechałam tylko na jeden dzień. Nie planowałam dłuższego
pobytu, więc nie wzięłam niczego, cc będzie potrzebne.
- Twoje ubrania wiszą nadal w szafie na piętrze - odparł
rzeczowo. - Wyjeżdżając, niewiele z sobą zabrałaś.
Amy znowu podeszła do okna, usiłując zebrać myśli. Jeśli powie
nie i wyjedzie, za jakiś czas i tak będzie musiała tu wrócić. Może
zdoła wytrzymać miesiąc, nie zdradzając swoich prawdziwych uczuć?
A po miesiącu Marco da jej rozwód.
W końcu ich kontakty będą z konieczności bardzo ograniczone,
tłumaczyła sobie, wpatrując się w uderzające o brzeg fale. Oboje będą
zapracowani i nie będą się zbyt często widywać. Ale i tak będzie
ciężko!
80
RS
- Naprawdę chcesz u nas pracować? - Nick Tremayne patrzył na
nią poważnie zza swego biurka.
- Tylko przez miesiÄ…c, do przyjazdu Donnelly'ego. - Wyczerpana
bezsenną nocą w gościnnym pokoju męża, Amy usiłowała przybrać
odpowiedni do sytuacji wyraz twarzy. - Wczoraj na prośbę Marca
zastąpiłam go na dyżurze i praca wydała mi się ciekawa. A ponieważ
czekam dopiero na nowÄ… posadÄ™, a wy potrzebujecie pomocy, to takie
rozwiązanie wydaje się sensowne. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • oralb.xlx.pl